MARTA   FOX

Urodziła się 1 stycznia w szpitalu.

W Siemianowicach Śląskich. Przezornie poczekała na pierwszy dzień nowego roku, aby stać się o rok młodszą. Była dzieckiem cichym, skromnym, ale upartym. Nauki pobierała w ochojecko-piotrowickich szkołach, w wieku 17 lat była już studentką Uniwersytetu Śląskiego, gdzie pilnie studiowała filologię polską.  Studia ukończył pół roku wcześniej, by z dyplomem w ręku powitać swoją pierworodne dziecię płci żeńskiej.

Pracowała w zakładzie przetwórstwa owocowego ( do dziś nie je dżemu truskawkowego), na budowie, przy betoniarce, w szkółce leśnej, w galerii sztuki współczesnej, uczyła polskiego w liceum, była kierownikiem literackim w teatrze, dziennikarką, krytykiem literackim i teatralnym, była organizatorką imprez literackich w domach kultury, obecnie – w katowickich bibliotekach.

W 1989 roku  napisała swoje pierwsze w życiu opowiadanie, które zostało uhonorowane Grand Prix na ogólnopolskim konkursie literatury miłosnej i od tej pory tak jej się porobiło, że pisze dalej. W 1992 roku wydała swoją pierwszą książkę i doczekała się etykietki pisarki erotycznej. W przypływie buntu  napisała powieść dla córki i natychmiast otrzymała  etykietkę pisarki młodzieżowej, bo przed „gębą” ponoć nie ma ucieczki.  Nie cierpi etykietek, ponieważ w głębi ducha swego czuje, że jest „jedyna i niepowtarzalna aż do szpiku”, a reszta to „krecia robota i wiatr”. Dziś jest autorką 23. wydanych książek (poezje, eseje, felietony, powieści). Martwi się, że od czasu, gdy jej powieści młodzieżowe weszły do kanonu lektur szkolnych, młodzież nie będzie ich czytać pod ławkami.

Życia uczy się od swoich córek (Magdaleny i Agaty) oraz od swojego psa, w 90% fox-teriera (złośliwi twierdzą, że kundla), znalezionego pod Teatrem Śląskim.

Była panną, mężatką, rozwódką, teraz jest narzeczoną, który to stan wielce sobie chwali.

Mieszka  w dużej dziupli na  V piętrze i na półce z książkami.

Znak rozpoznawczy: kapelusz i torebka w kształcie walizeczki.

POWRÓT